Mitrydates waleczny przeciwnik Rzymu

Dokładniej Mitrydates VI Eupator, był królem peryferyjnego Pontu, o którym prawdopodobnie historia, by nie usłyszała, a jeśli już to wymieniano by go jako kolejnego niemal anonimowego kacyka. Zrobił on jednak coś, co ówczesnym władcom jego regionu nawet się nie śniło. Rzucił wyzwanie Rzymowi, to prawda Republikę rozdzierały konflikty wewnętrzne, wielcy politycy walczyli o władzę, ale jej siła militarna była niesamowita. Problem polegał na tym, że władca Pontu próbował rozszerzyć swoją strefę wpływów w Azji Mniejszej, gdzie konkretne interesy mieli Rzymianie. Momentem kluczowym okazał się atak Mitrydatesa, na rzymską prowincję Azję, znajdującą się we zachodniej części dzisiejszej Turcji. Wtedy dokonał rzezi Rzymian i Italików tam mieszkających, zginęło kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Taki czyn nie mógł zostać wybaczony. Mówcy rzymscy nawołujący do rewanżu nazywali to zdarzenie mianem hańby, zmazy. Dlatego gdy tylko doszło do uspokojenia sytuacji w samym Rzymie do walki przystąpił Pompejusz Wielki, który na czele bitnych legionów rozgromił i zmusił do ucieczki króla Pontu, Mitrydates uciekł do królestwa bosporańskiego, by tam dalej knuć przeciw Rzymianom. Jednak kiedy wybuchł bunt przeciw niemu, postanowił popełnić samobójstwo. Człowiek ten rzucił rękawicę Rzymianom i długo grał im nosie, ale po raz kolejny okazało się, że Rzymian u szczytu potęgi nie miał prawdziwych przeciwników wokół siebie.

Cechy – rzemieślnicze korporacje

Średniowiecze to wzrost potęgi kupiectwa, które zakładało konfraternie budujące silną pozycję bogatszej części mieszczaństwa. Rzemieślnicy jednej profesji również się zrzeszali, powstawały cechy ludwisarzy, snycerzy czy złotników. Oczywiście podobnie jak przypadku kupców powstanie takich, użyjmy współczesnego określenia, korporacji miało czysto praktyczne przyczyny. Chodziło z jednej strony o ustalenie cen, a tym samym o wzmocnienie pozycji finansowej, a z drugiej o pokonanie konkurencji w postaci partaczy. Cechy miały swoją organizację i hierarchię, każdy mistrz musiał być najpierw uczniem, potem czeladnikiem, a koniec wykonać majstersztyk, ważne jest jednak, że nie wszyscy czeladnicy zostawali mistrzami. Cechy miały określone znaczenie dla miast, oprócz podstawowych funkcji wytwórczych. Członkowie fundowali kaplice, brali udział polityce obronnej miast. Dbali o dobry stan swojego odcinka murów, a w razie potrzeby stawali do walki. Ciekawy elementem uczestnictwa w życiu religijnym był udział procesjach podczas świąt kościelnych członków poszczególnych cechów. Kwestią oddzielną jest sprawa wspomnianych partaczy, którzy działali poza obrębem murów miejskich, mający często możnych protektorów wyrabiali przedmioty tańsze, i mimo swojej nazwy, często nie ustępujące jakością wyrobom cechowym. Byli ostro zwalczani, ale nikt nie zostali ostatecznie pokonani. Cechy traciły swoją rolę wraz ze zmianą struktury społecznej i politycznej miast.

Hanza – handlowa unia

Miasta w średniowiecznej Europie były często samodzielnymi organizmami, szczególnie widoczne to było w przypadku Niemiec i Włoch, gdzie powstawały słynne republiki miejskie, jak choćby Piza. Władze miejskie zdawały sobie sprawę, że podstawą bogactwa miast jest szeroko pojęty handel, szczególnie w przypadku portów, ale zakusy na zyski miejskie zawsze mieli władcy feudalni, potrzebujący środków, a to na nowe inwestycje, albo kolejne wojny. Dlatego powstawały tzw. hanzy skupiające miasta walczące z konkurencją o wpływy ekonomiczne. Z naszej polskiej perspektywy najważniejsza jest Hanza niemiecka, założona w XIII wieku. Głównym miastem była Lubeka, a z polskich członków możemy wymienić Gdańsk, Toruń, a nawet Kraków. Miasta te stanowiły istotny podmiot polityki międzynarodowej w basenie Mórz Północnego i Bałtyckiego. Hanza toczyła wojny z królami duńskimi, którzy bali jej nadmiernej przewagi. Źródłem potęgi tego związku miast były nie tylko pieniądze jako takie, ale też wpływy, dzięki którym wywierano nacisk, między innymi na politykę wielu państw. Sytuacja zmieniła się w momencie otwarcia handlu atlantyckiego i odkrycia morskiej drogi do Indii, po drugie nadchodził czas silnych monarchii, a żaden władca nie chciał podtrzymywać sytuacji, kiedy jego miasta należały do niezależnego związku handlowego. Ostatni zjazd odbył się w 1669, ale do tej pory istnieją piękne budowle z czasów świetności Hanzy.

Siedmiogród – namiastka Węgier

Bitwa pod Mohaczem zmieniła nie tylko sytuację Węgier, ale miała konsekwencje na pozycję dynastii Jagiellonów, która straciła bezpowrotnie Węgry i Czechy. Nowym królem został obwołany Jan Zapolya ożeniony z księżniczką polską Izabelą. Świeżo obrany monarcha miał silnego wroga w osobie arcyksięcia austriackiego Ferdynanda, którego popierał najsilniejszy chrześcijański monarcha Europy, jego brat cesarz Karol V. Zapolya mając takich przeciwników był zmuszony uciekać z Węgier, pod opiekę polskich magnatów. Dzięki temu mógł wrócić na Węgry, ale niestety nie zdążył uspokoić sytuacji dlatego, że Habsburgowie cały czas zgłaszali swoje pretensje do tronu węgierskiego, dodatkowo zdobyli zachodnią części kraju z Preszburgiem. Jan Zapolya umarł w roku 1540 zostawiając maleńkiego syna Jana Zygmunta , którego obwołano następcą. Oczywiście uaktywnił się Ferdynand, chcący w czasie słabości kraju zdobyć Budę. Problem pojawił się kiedy w całą sytuację wmieszał się Sulejman Wspaniały. Nie tylko rozbił inwazyjne oddziały Austriaków, ale też zajął całe środkowe Węgry, roczny syn Zapolyi został księciem Siedmiogrodu, ale politykę prowadził biskup Martinuzzi. Ten wybitny polityk wiedział, że musi lawirować między Ferdynandem, a Sulejmanem. Nie było raczej widoków na pomoc z Polski. Dlatego zmieniał fronty, walczył z Turkami, poddawał Siedmiogród raz Habsburgom, raz Sulejmanowi. To przyniosło śmierć Martinuzziemu, którego zabito z inspiracji Habsburgów. Niedługo potem samodzielnym księciem został Jan Zygmunt. W samym Siedmiogrodzie była nie spotykana nigdzie indziej tolerancja religijna, ale niepewna sytuacja polityczna uniemożliwiała swobodny rozwój. Po śmierci ostatniego Zapolyi władzę objął ród Batory, który wydał wybitnego Stefana, wielkiego polskiego króla.

Piranie – potwornie groźne ryby

Prawdą jest, że gdy myślimy o drapieżnikach zagrażających życiu ludzi, na ogół przychodzą nam na myśl lwy, tygrysy, ewentualnie krokodyle. Są to zwierzęta potężne i funkcjonujące w naszej kulturze w sposób bardziej widoczny. Jednak na nieuważnych podróżników wędrujących po ostępach amazońskiej dżungli i przeprawiających się przez istniejące tam brody, czyha bardzo wielkie niebezpieczeństwo, w postaci hord wygłodniałych piranii. Żyją nie tylko w dorzeczu Amazonki, ale również Orinoko i innych rzek. Są to ryby z rodziny kąsaczokształtnych, ale wbrew powszechnej opinii ludzie nie są dla nich przysmakiem, a co ciekawe nawet nie są nimi zwierzęta chcące ukoić pragnienie w wodach zamieszkiwanych przez piranie, atakują głównie słabsze ryby i czyszczą dno zbiorników z padliny. Co nie zmienia faktu, że wędrowiec będzie miał pecha i na przykład skaleczy się pokonując strumyk zamieszkany przez jeden z groźnych dla człowieka gatunków piranii, może nie wyjść z takiego spotkania cały i zdrowy. Nie zmienia to faktu, że te ryby są chętnie hodowane w akwariach przez doświadczonych hodowców. Pamiętajmy jednak, że są to ryby specyficzne i do odpowiedniej ich hodowli potrzebne jest wspomniane doświadczenie, odpowiednia wiedza i przede wszystkim zdrowy rozsądek, nie mówiąc już odpowiedniej ilości pieniędzy.

Maria Walewska- ukochana Napoleona

Każdy z nas słyszał o urokliwej Marii Walewskiej, która zdołała oczarować cesarza Francuzów Napoleona I. Urodziła się w 1786 roku jako Maria Łączyńska, a nad jej edukacją czuwał ojciec Fryderyka Chopina- Mikołaj. Pod koniec 1804 roku została zmuszona do poślubienia dużo starszego szambelana Anastazego Walewskiego z Walewic. Oczywiście pierwsze małżeństwo młodej kobiety okazało się porażką, nie udało się zawiązać żadnej nici porozumienia między małżonkami. Niektórzy historycy twierdzą, że małżeństwo to było ratowaniem honoru młodej panny, gdyż najprawdopodobniej, wchodząc w związek małżeński była w ciąży. Po raz pierwszy Napoleona I spotyka w 1807 roku, jednak do końca nie udało się ustalić, czy doszło do tego spotkania na Zamku Królewskim, czy w pałacu Michała Poniatowskiego. Wkrótce Maria została jego kochanką. W niedługim czasie zaszła w ciążę i urodziła cesarzowi potomka, który jednak nie mógł być jego oficjalnym następcą. W 1812 roku rozwiodła się ze swoim pierwszym mężem i wyjechała do Paryża. Po przyjeździe nawiązała romans z kuzynem Napoleona – Filipem-Antonim d’Ornano, z którym wzięła ślub w 1814 roku. Urodziła jeszcze jednego syna, po czym w 1817 roku umarła. Postać Marii Walewskiej, później Marii d’ Ornaro jest do dziś wspominana i cieszy wielkim uznaniem, chyba każdy z nas pamięta słynne perfumy, nazwane imieniem tej postaci?

Józef Poniatowski – pomocnik Napoleona

Józef Antoni Poniatowski, pochodził z arystokratycznej, książęcej rodziny. Urodzony 7. maja 1763 roku w Wiedniu, miał przed sobą pasjonujące i obfitujące w wiele wzlotów i upadków życie. Blisko spowinowacony z ostatnim królem Polski, Stanisławem Augustem Poniatowskim. Książę zawsze wspominał, iż stał się Polakiem, właśnie dzięki wpływowi swojego wujka. Od początku został on poświęcony służbie wojskowej, a wstąpił do wojska austriackiego podobnie jak jego ojciec. Kariera młodego Józefa rozwijała się w bardzo dynamiczny sposób. W 1780 roku został awansowany na stopień porucznika, osiem lat później był już pułkownikiem i adiutantem cesarza Józefa II. W 1789 roku przeszedł do wojska polskiego, gdzie bardzo aktywnie wspierał króla Stanisława Augusta w jego dążeniach do uchwalenia konstytucji. W okresie pokoju modernizował zacofaną polska armię, a w 1792 roku podczas wojny polsko- rosyjskiej ofiarnie walczył po stronie polskiej. Jako pierwszy wraz z Tadeuszem Kościuszko został on odznaczony dopiero co ustanowionym orderem Virtuti Militari. Był przeciwny jakimkolwiek układom z agresorami. Bardzo przeżył decyzję polskiego króla, a swojego wuja, który przystąpił do takich rozmów. Po drugim rozbiorze Polski musiał uchodzić zagranicę. Powrócił jednak wezwany przez króla, by uczestniczyć w powstaniu kościuszkowskim. Po klęsce powstania nastąpił okres całkowitego marazmu dla księcia, aż do 1809 roku, w którym został wybrany na przedstawiciela Polski przy Napoleonie I. Walczył u boku francuskiego cesarza, był marszałkiem francuskim, naczelny wódz polskich sił zbrojnych, generałem, który zginął w wielkiej bitwie narodów pod Lipskiem w 1813 roku.

Hrabia Aleksander Wielopolski

Aleksander Wielopolski jest to postać bardzo kontrowersyjna w polskiej historii. Jedni uważają go za pragmatyka, który chciał uchronić Polskę przed hekatombą powstania styczniowego. Większość jednak uznaje go za zdrajcę interesów narodowych i karierowicza, który wysługując się carowi rosyjskiemu, chciał ugrać coś dla siebie. Ta nie jednoznaczna postać urodziła się w Sędziejowicach w 1803 roku, a zmarła na obczyźnie w Dreźnie siedemdziesiąt cztery lata później. Pochodził z rodziny hrabiowskiej, jego herbem był Starykoń, został XIII ordynatem pińczowskim. Był bardzo dobrze wykształcony, studiował w Warszawie, Paryżu i Getyndze. W czasie powstania listopadowego został członkiem tajnej misji , wysłanej przez Rząd Narodowy, do Londynu. Najprawdopodobniej doświadczenia tego powstania doprowadziły do jego negatywnego postawy wobec organizowanego kolejnego zbrojnego powstania. Jego kariera szybko nabierała tempa. W 1861 roku został mianowany dyrektorem głównym prezydującym w Komisji Rządowej Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. To on stworzył projekt prawa o zgromadzeniach publicznych, w którym dopuszczał użycie przemocy wobec protestujących. Władza carska oczywiście skwapliwie takowe prawo wykorzystywała, co powodowało coraz większą nienawiść społeczeństwa polskiego do hrabiego. W czerwcu 1862 roku, po kilku miesięcznej przerwie wrócił do władzy tym razem jako naczelnik rządu cywilnego Królestwa Polskiego. To on był organizatorem, tzw. branki, która miała uspokoić rewolucyjny nastrój Polaków. Powstanie jednak wybucha, hrabia Wielopolski otrzymał dymisje i resztę życia spędził na obczyźnie, gdzie też zmarł.

Powstanie styczniowe – romantyczne powstanie

Chyba każdy z nas słyszał, choć na lekcjach historii o powstaniu styczniowym. Szczególnie istotne jest to wydarzenie, w kontekście tegorocznej 150-tej rocznicy wybuchu. Historia powstania styczniowego jest to opowieść jak rodem z sensacyjnego thrillera. Plany, które mówiły o wybuchu zbrojnego powstania w Kongresówce przeciwko zaborcom czyli Rosjanom, powstały już w początku lat ’60 XIX wieku. Organizatorzy powstania pomni klęski wcześniejszego zrywu wojskowego (1831 – powstanie listopadowe) chcieli wystąpienie zbrojne dobrze zorganizować. Na czas przygotowań obowiązywał konkretny kodeks zachować honorowego Polaka. Do aprobowanych zachować należało w przypadku kobiet np. noszenie biżuterii z patriotycznymi symbolami lub zakładanie ciemnych ubrań na znak żałoby narodowej. W przypadku mężczyzn zakazane było chodzenie do teatrów oraz unikanie poboru do wojska wszelkimi możliwymi sposobami. Rosjanie jednak wiedzieli o przygotowaniach do zbrojnego wystąpienia, a ich brutalność można było zauważyć codziennie, gdy na przykład Kozacy atakowali ludzi wychodzących ze mszy świętej. Bezcześcili oni również kościoły, niszcząc ich wnętrza. W związku z pozyskanymi informacjami Rosjanie, by uniemożliwić wybuch powstania zorganizowali tak zwaną brankę. Branka był to pobór do wojska wszystkich mężczyzn, którzy znaleźli się na liście osób niepewnych politycznie. Dowództwo powstania zdecydowało się na wybuch w morderczych warunkach zimy. Walki trwały do jesieni 1864 roku, jednak pomimo ofiarności i bohaterstwa zakończyło się polską klęską.

Szlak orlich gniazd

Szlak orlich gniazd jest to trasa turystyczna, która została stworzona przez propagatora polskiej turystyki, Kazimierza Sosnowskiego. Całkowita długość tej trasy to około 163 kilometry. Przebiega on przez województwa śląskie i małopolskie. Ta trasa turystyczna jest godna polecenia ze względu na przepiękne krajobrazy, a przede wszystkim obronne twierdze, od których wziął nazwę cały szlak. Zamki te powstały za czasów Kazimierza Wielkiego, który to na wyżynnych terenach między Krakowem a Częstochową rozkazał zbudować ponad 10 takich obiektów. Miały one oczywiście uchronić Rzeczpospolitą od najazdu nieprzyjaciela z południa. Jednak te kilka twierdz, które rozkazał zbudować ostatni Piast nie wyczerpuje szlaku orlich gniazd. Na trasie znajdziemy jeszcze więcej tego typu budowli obronnych. Sprawa ta jest łatwa do wytłumaczenia. Oprócz króla twierdze obronne budowała miejscowa szlachta. Pagórkowaty teren, na którym zamki były wznoszone, spowodował, że twierdze obronne wyglądały jak orle gniazda, stąd też bierze się współczesna nazwa szlaku. Do najbardziej znanych zamków należą zamek w Ojcowie, w Piaskowej Górze, w Tenczynie, w Ogrodzieńcu, Mirowie, Bobolicach Olsztynie (koło Częstochowy), Rabsztynie, Bydlinie, Smoleniu, Pilicy, Morsku. Ten piękny szlak jest jak najbardziej godna polecenia.