Rocroi – początek potęgi Francji

Od czasów panowania Ferdynanda Aragońskiego i Izabeli Kastylijskiej Hiszpania stawała się coraz silniejsza militarnie. Apogeum osiągnęła za czasów Karola V, który mając do dyspozycji największe środki finansowe, szczególnie od czasów odkryć geograficznych, a także wielką i bitną wielonarodową armię, która na rozkaz swego pana nie wahała się zaatakować nawet papieża. Hiszpania stawała się pierwszą potęgą wojskową Europy, była jądrem państwa Karola V, miała walecznych tercios. Po nim królem został Filip II, nie działał na polach walki jak ojciec, miał od tego doskonałych dowódców. Jednak armia nie może działać bez sprawnej machiny państwowej, a to właśnie przytrafiło się Hiszpanom. Oprócz takich wodzów jak ks. Alba, czy don Juan D’Austria, państwo musi mieć dobrych władców. Takich jednak po śmierci Filipa II brakowało. Symboliczny kres mocarstwowości hiszpańskiej przyszedł w roku 1643, podczas zmagań wojny trzydziestoletniej. Na czele wrogiej Francji stał kardynał Richelieu zdawał on sobie doskonale sprawę, że jego ojczyzna powoli osiąga przewagę nad południowym sąsiadem. Nie był do końca pewien siły militarnej, ale od czego ma się takich wodzów jak Ludwik II Burbon Conde, który rozgromił pod Rocroi armię hiszpańską, która miała najlepszą piechotę w Europie, wspomnianych tercios. Jednak wódz tej armii Francisco Melo nie dorównywał Kondeuszowi. Starcie tytanów było krwawe, ale to Francuzi zeszli z pola walki jako zwycięzcy. Od tej bitwy zaczyna się kształtować mocarstwowa rola Francji, a Hiszpania coraz bardziej staczała się w dół, jedynie złoto amerykańskie pozwalało łudzić się, że dobre czasy jeszcze wrócą.

You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.